Gdy od rańca sobie wstaję , jeżdżą k*rwa mi Tramwaje , ale ch*j tam z tramwajami , liczy się to , że gram z wami.Mało czasu mam od rana , bo ogarniam już banana , a tam rasz ponętny płynie , więc na bank ponownie zginę.2-ga runda , jadę eko , więc nie pójdę za daleko , bo już paka sobie leży , obok Tekstur , obok wieży.Idę czając się do paki , a tam siedzą już chłopaki , jeden mnie skanuje godnie , aż mu kur*a spadły spodnie.Trzecia runda jest z*ebana , bo ogarniam znów banana , a tam rasz kozacki leci , jak przystało na te dzieci.Wpadam w nich , że nie ma bata , a tam tylko tratatata.I znów leżę z kulą w łydzie , ze mi kurde nic nie idzie.Czy jest sens ogarniać dalej , skoro mi nie idzie wcale , ale wiary nic nie tracę , bo mam etat , bo mam pracę.I znów kasy nie mam bracie , bo usiadłeś mi na klacie , więc zabijam wnet swojego i mam kevlar i do tego , super noża w prawej dłoni , więc mnie dziś nikt nie dogoni.Znowu biegam po bs-ie , czasem w dżinsach , czasem w dresie i bez celu biegam stale , bo tak sobie uj*bałem.Paka j*bła , wielki dramat , ale zaraz zrobię zamach , więc prędziutko gnę do domku , bo tam się coś dzieje w środku ; jest ich naprawdę sporo , więc skanuje ich z Malboro.Wszyscy padli , ale Jaja , więc spi*rdalam do Tramwaja i tak kończy się poranek , pełen sporych niespodzianek. :D
Dodam jeszcze moi mili , że wyszliście na Debili , bo to mi się wszystko była ściema , więc do zobaczenia :D